W tym dziale publikujemy dłuższe artykuły i wpisy, zarówno te które publikowaliśmy na łamach stworzonego przez nas "Magazynu Poszukiwacze" oraz zupełnie nowe. Zapraszamy do lektury!

Flamandzka rewolucja - detektoryści i archeolodzy osiągają kompromis

rewolucja1

Flamandzka rewolucja – zmiany w prawie dotyczącym prowadzenia poszukiwań w Belgii i Holandii receptą dla Polski?

W czasie gdy w Polsce część środowiska archeologicznego mniej lub bardziej otwarcie nawołuje do całkowitej delegalizacji detektoryzmu, w Belgii i Holandii właśnie przyjęto przepisy, które stanowią świetny przykład racjonalnego kompromisu pomiędzy poszukiwaczami a archeologami.

Rozwiązania prawne dotyczące poszukiwań są różne praktycznie w każdym kraju europejskim, a w niektórych, najczęściej z racji na ich federalną strukturę, są także zróżnicowane wewnątrz danego państwa. Jednym z takich przykładów jest Belgia, gdzie właśnie w życie weszło prawo, które obowiązywać będzie jedynie detektorystów zamieszkałych w północnej, flandryjskiej części kraju. Walończycy, Brukselczycy oraz region niemieckojęzyczny pozostanie na razie ze starymi i niekorzystnymi dla poszukiwaczy rozwiązaniami. Do tej pory w prawie flandryjskim funkcjonował dość bezkompromisowy zapis, podobny do postulatów niektórych polskich archeologów, mówiący, że poszukiwanie jakichkolwiek zabytków oraz nieznanych jeszcze miejsc archeologicznych z użyciem wykrywacza metali jest niedozwolone. W kwietniu tego roku prawo zostało zmienione i obecnie pozwala ono poszukiwaczom na całkowicie legalne poszukiwanie zabytków oraz nowych stanowisk archeologicznych po uzyskaniu specjalnego zezwolenia. 

Do tej bardzo radykalnej zmiany doszło po trwających blisko dekadę konsultacjach i debatach, w których brali udział flandryjscy urzędnicy, politycy, naukowcy i detektoryści. Proces ten został rozpoczęty poprzez skargi składane przez poszukiwaczy na ręce lokalnych polityków, którzy następnie podnieśli ten temat podczas obrad parlamentu. Skarżono się na sposób w jaki poszukiwacze są traktowani nie tylko przez archeologów, ale też służby leśne czy policję. Detektoryści twierdzili, że skoro w Belgii nie ma całkowitego zakazu prowadzenia poszukiwań z użyciem wykrywacza metali (jeśli nie ma się intencji poszukiwać zabytków archeologicznych), to niezasłużone jest represjonowanie poszukiwaczy. Jako przykłady podawano „przeganianie” detektorystów z pól, na których prowadzili swoje poszukiwania na podstawie zgody właściciela terenu. Archeolodzy i różnego rodzaju służby, używali argumentu, że jedynie „fachowcy” mogą poszukiwać historycznych pozostałości. Tego typu podejście zostało przez flandryjskich polityków uznane za nadużycie i nadinterpretację obowiązującej ustawy o ochronie zabytków. Jeden z polityków powiedział podczas debaty parlamentarnej:

“W ciągu ostatnich miesięcy flandryjscy detektoryści stawali się coraz częściej ofiarami dezinformacji, dyskryminacji, zastraszania i werbalnej agresji. Detektoryści byli przeganiani przez archeologów, którzy nie mieli takich uprawnień. Pasjonaci oferujący swoją pomoc podczas wykopalisk archeologicznych byli obrażani. Opłacani z budżetu Państwa archeolodzy wprowadzali opinię publiczną w błąd w kwestii obowiązujących przepisów dotyczących prowadzenia poszukiwań z użyciem wykrywaczy metali.”1.

3

Wreszcie, w roku 2005, już na poziomie ogólnoeuropejskim, pojawił się niezwykle ważny czynnik. Mowa o Konwencji ramowej Rady Europy w sprawie znaczenia dziedzictwa kulturowego, Faro 2005. Jest to przełomowy, można powiedzieć rewolucyjny dokument, w którym po raz pierwszy oficjalnie uznano obywateli, a nie wyłącznie instytucje, za głównych uczestników wdrażania mechanizmów ochrony dziedzictwa kulturowego. W sposób szczególny, dokument ten podkreśla prawa jednostki i wolność osobistą oraz ideę wspólnego, europejskiego dziedzictwa kulturowego. Konwencja ta weszła w życie 1 czerwca 2011. Do tej pory dokument ratyfikowało 17 państw: Armenia, Austria, Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Czarnogóra, Gruzja, Łotwa, Luksemburg, Macedonia, Mołdawia, Norwegia, Portugalia, Serbia, Słowacja, Słowenia, Ukraina i Węgry. Oprócz tego 5 państw podpisało Konwencję: Albania, Belgia, Bułgaria, Włochy i San Marino. Rozmowy toczą się w Czechach, Finlandii, Francji oraz Rumunii. Polska, mimo wielu dyskusji w tej sprawie oraz prowadzonych w kraju projektach związanych z Konwencją, wciąż nie ratyfikowała tego dokumentu. Dlaczego dokument ten tak bardzo przykuł uwagę flandryjskich poszukiwaczy i może być ważny także dla rodzimych detektorystów? Przyjrzyjmy mu się nieco dokładniej. Już w preambule Konwencji, czytamy:

“Uznając, że prawo każdego człowieka do swobodnego uczestnictwa w dziedzictwie kulturowym, przy jednoczesnym poszanowaniu praw i wolności innych osób, jest jednym z aspektów prawa do swobodnego uczestnictwa w życiu kulturalnym, zapisanego w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka (1948 r.) i zagwarantowanego przez Międzynarodowy Pakt Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych (1966 r.); W przekonaniu o potrzebie zaangażowania całego społeczeństwa w ciągły proces definiowania i zarządzania dziedzictwem kulturowym;”

Co poszukiwacze zinterpretowali jako potwierdzenie ich prawa do partycypacji w kwestiach związanych z dziedzictwem kulturowym.

Potwierdzenie znajduje się w Artykule 1, gdzie wymienione są cele Konwencji –

“a) uznać zapisane w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka prawo do uczestnictwa w życiu kulturalnym, jako nieodłącznie związane z prawami odnoszącymi się do dziedzictwa kulturowego;

b)  uznać indywidualną i zbiorową odpowiedzialność za dziedzictwo kulturowe;

c)  podkreślać, że celem ochrony dziedzictwa kulturowego i zrównoważonego korzystania z niego, jest rozwój człowieka i poprawa jakości życia;

d)  podjąć niezbędne środki w celu wdrożenia postanowień niniejszej Konwencji odnośnie: – roli dziedzictwa kulturowego w tworzeniu pokojowego i demokratycznego społeczeństwa oraz w procesach zrównoważonego rozwoju i promocji różnorodności kulturowej; – zwiększenia synergii kompetencji pomiędzy zainteresowanymi podmiotami publicznymi, instytucjonalnymi i prywatnymi.”

Punkt d) mówi wprost o zwiększeniu poziomu kooperacji pomiędzy zainteresowanymi obywatelami a instytucjami, o co właśnie postulowali flandryjscy detektoryści. W Artykule 12 czytamy z kolei:

“Strony zobowiązują się: a) każdego do udziału w: – procesie identyfikacji, badania, interpretowania, ochrony, konserwacji i prezentacji dziedzictwa kulturowego; – debacie i refleksji publicznej o możliwościach i wyzwaniach stawianych przez dziedzictwo kulturowe;

b)  uwzględniać wartość przypisywaną dziedzictwu kulturowemu przez każdą wspólnotę dziedzictwa, która się z nim identyfikuje;

c)  uznać rolę organizacji wolontariackich, zarówno jako partnerów w działaniach, jak i konstruktywnych krytyków polityki dziedzictwa kulturowego;

d)  podjąć kroki w celu poprawy dostępu do dziedzictwa, szczególnie dla osób młodych i znajdujących się w niekorzystnej sytuacji, w celu podniesienia świadomości o jego wartości, potrzebie utrzymania go w sprawności, zachowania oraz korzyści z niego płynących.”

Z punktu widzenia poszukiwaczy mowa jest więc pośrednio o możliwości prowadzenia poszukiwań, identyfikacji oraz prezentacji znalezisk a także o roli wolontariuszy oraz stowarzyszeń detektorystów, jako partnerów w kwestii ochrony dziedzictwa kulturowego. 

Wreszcie, w Artykule 15, zapisano:

“Strony zobowiązują się:

a)  opracować, poprzez Radę Europy, funkcję monitorowania obejmującą ustawodawstwo, politykę i praktyki dotyczące dziedzictwa kulturowego, zgodne z zasadami określonymi w niniejszej Konwencji;

b)  przechowywać, rozwijać i przekazywać dane do wspólnego, ogólnodostępnego systemu informacji, co ułatwi ocenę stopnia, w jakim każda ze stron wypełnia swoje zobowiązania wynikające z niniejszej Konwencji.”

Są to zapisy mówiące, że po ratyfikacji Konwencji strona rządowa zobowiązuje się do włączenia w prawodawstwie dotyczacym ochrony dziedzictwa narodowego takich zapisów, które pozwolą na partycypację obywateli (detektorystów) w osiąganiu celów Konwecji, zgodnie z artykułem 1 i 12. Ignorowanie lub prześladowanie poszukiwaczy, klubów, czy stowarzyszeń, które aktywnie biora udział w badaniach, identyfikacji, ochronie, konserwacji i prezentacji znalezisk, nie będzie zgodne z duchem i zapisami Konwencji.

Dotychczasowa propaganda prowadzona we Flandrii przez środowiska archeologiczne, bazująca na twierdzeniu, że tylko archeolodzy mają prawo do prowadzenia badań a detektoryści działają na krawędzi prawa lub wręcz nielegalnie, stała się całkowicie bezpodstawna i niezgodna z duchem Konwencji z Faro. Prowadzona od lat dezinformacja, która wpływała między innymi na działania służb leśnych, policji itp., i która prowadziła do prześladowań detektorystów, musiała ustać. Dzięki interwencji flandryjskich poszukiwaczy, tamtejsi prawodawcy zgodzili się, że ich obowiązkiem jest taka zmiana prawa, która usunie jakiekolwiek sfery wątpliwości i niejasności w kwestii prowadzenia poszukiwań z użyciem wykrywacza metali we Flandrii. Dzięki takiemu podejściu znaleziono złoty środek polegający na połączeniu praw obywateli do partycypacji w aktywnym poszukiwaniu i ochronie zabytków archeologicznych, z profesjonalną pomocą i opieką ze strony archeologów. Obie strony potraktowano jako równe wobec prawa i doceniono ich wkład w opiece nad wspólnym dziedzictwem kulturowym. Nowe prawo pozwala na legalne poszukiwania zabytków archeologicznych przez detektorystów, po przejściu procesu rejestracji. Dzięki nowym przepisom flandryjscy archeolodzy wiedzą co zostało znalezione, gdzie dokonano odkrycia oraz gdzie znajduje się znalezisko, gdyby okazało się, że archeolodzy czy muzealnicy chcą dokładnie zbadać znaleziony przedmiot. Celem nowego prawa jest stworzenie uczciwego systemu, w którym poszukiwacze będa automatycznie zgłaszać swoje odkrycia odpowiednim instytucjom. Szczególnie podkreślono też sam kontekst odkrycia, niezwykle ważny z punktu widzenia badawczego.    

2

Aby zostać zarejestrowanym detektorystą we Flandrii należy spełnić dwa warunki:

  • Mieć ukończone 18 lat
  • W ciągu ostatnich 5 lat nie być karanym za przestępstwo związane z ochroną zabytków

Gdy powyższe warunki zostaną spełnione, poszukiwacz uzyskuje oficjalne pozwolenie, które jest kartą identyfikacyjną ze specjalnym numerem rejestracyjnym. Pozwolenie pozwala na poszukiwania zabytków archeologicznych wyłącznie na terenie Flandrii i musi być okazane odpowiednim władzom na żądanie. Prowadzenie poszukiwań bez tego pozwolenia pociąga za sobą poważne kary.

Detektorysta musi:

  • Zgłaszać wszystkie swoje znaleziska Agencji zajmującej się opieką nad zabytkami (Konserwator)
  • Nie prowadzić poszukiwań na terenach objętych ochroną archeologiczną
  • Posiadać zgodę właściciela terenu
  • Prowadzić poszukiwania jedynie w ciągu dnia
  • Poszukiwać przedmiotów do maksymalnej głębokości 30cm
  • Udokumentować odkrycie, przechować i oznaczać znalezisko specjalnym identyfikatorem otrzymanym od Agencji.

Przewiduje się, że już wkrótce informacja o znaleziskach dostępna będzie w specjalnej internetowej bazie danych online, stworzonej na wzór działającej od 1995 brytyjskiej Portable Antiquities Scheme (PAS). Co ciekawe, prace nad tą nową bazą danych, zwaną roboczo “Medea”, prowadzone są na Uniwersytecie w Brukseli, co wskazuje na to, że już wkrótce z podobnych rozwiązań cieszyć się będą detektoryści w pozostałych częściach Belgii, gdzie na razie poszukiwanie zabytków archeologicznych jest prawnie zakazane. Niedawno została zorganizowana specjalna konferencja naukowa w tej sprawie, na której nie zabrakło też zaproszonych poszukiwaczy.

medea

Przykład belgijski zainspirował również prawodawców holenderskich, którzy właśnie zmienili prawo na niemal identyczne jak to obowiązujące już we Flandrii. Tam również wielokrotnie interweniowali poszukiwacze, wskazując na korzyści płynące z akceptacji działań prowadzonych przez odpowiedzialnych detektorystów. Warunki są podobne – detektoryści mogą poszukiwać zabytków (poza terenami pod ochroną archeologiczną) do maksymalnej głębokości 30 cm i po uprzednim uzyskaniu zezwolenia od właściciela terenu. Znaleziska muszą być zgłaszane, ale nie muszą być przekazywane konserwatorom/muzeom, chyba że dana instytucja wyrazi taką wolę. Przepisy te weszły w życie z dniem 1 lipca b.r.

Czy powyższe przykłady pomogą zrozumieć polskim archeologom I muzealnikom jak bardzo można skorzystać na dobrej współpracy z odpowiedzialnymi detektorystami? Zarówno w Belgii jak i w Holandii obowiązywały do tej pory spore restrykcje a jednak zarówno specjaliści jak i politycy zrozumieli, że społeczeństwo obywatelskie wymaga aktywnej partycypacji wszystkich obywateli, także w kwestii ochrony wspólnego dziedzictwa kulturowego. Czy polscy poszukiwacze dostrzegą w tych przykładach szansę na wyjście z bardzo ciekawą inicjatywą i przełamanie impasu w kwestii zmiany polskiego prawa i zwarcie swoich szeregów? Czas pokaże, ale miejmy nadzieję, że tak właśnie się stanie.

Igor Murawski

(Artykuł ukazał się także w miesięczniku "Odkrywca", sierpień 2016.)

---------------------------------------------------------------------------------------- 

Autor pragnie podziękować Olivierowi Van den Berghowi za pomoc w tworzeniu artykułu.

Cytowane fragmenty Konwencji z Faro za “Vademecum Konserwatora Zabytków – Międzynarodowe Normy Ochrony Dziedzictwa Kultury”, edycja 2015.

1. https://docs.vlaamsparlement.be/website/htm-vrg/334527.html